Czterolistna koniczyna

Zanim zapytam Cię czy udało Ci się kiedykolwiek znaleźć czterolistną koniczynę, zapytam najpierw czy wierzysz w znaki?

Symbol

Otóż to. Czterolistna koniczyna od wieków była uznawana za symbol. Symbol czego? No oczywiście szczęścia. A ja jak każdy, a przynajmniej każdy kto się do tego umie przyznać poszukuję szczęścia, albowiem jak śpiewała niegdyś Anna Maria Jopek… “Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko 
na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się za nim nie goni.”

Pewnego wrześniowego (2020) dnia, a właściwie późnego popołudnia nie potrzebowałam właściwie niczego więcej do szczęścia. Był przepiękny zachód słońca, a ja i moich dwóch synków wybraliśmy się na spacer wzdłuż pobliskiego lasu. W promieniach ciepłego słońca puszczaliśmy wielkie bańki mydlane, a później je oczywiście łapaliśmy.

Znak czy jak?

Nie jestem w tej chwili pewna jak to się stało, że w ogóle zaczęłam patrzeć na dół na przyścieżne rośliny. Bardzo możliwe, że była to jedna z tych chwil, kiedy moje chłopaki przyglądali się pracowitym bączkom lub szukali gąsienic. Nie mniej jednak, ja w pewnym momencie coś zauważyłam. Patrzę i wierzyć mi się nie chce! Koniczyna! Ale jaka?! Czterolistna! Oh, w głowie miałam “My preciousss..” Pierwsze co pomyślałam, że to znak. Bo tak mam. Wierzę w znaki i bardzo lubię tą cechę u siebie.

<img src=“image.jpg” alt=“czterolistna koniczyna potwierdzona przez aplikację” title=“Rezultaty sprawdzania autentyczności”>
Moja kochana, szczęśliwa i pierwsza!

Bardzo szybko dopisałam sobie czego znak to może być. A mianowicie od jakiegoś czasu przed tym radosnym wydarzeniem planowałam założyć kanał na YouTube, ale wciąż coś stawało mi na drodze. A to brak tematu, a to brak doświadczenia, a to nie wyglądam dziś za dobrze, a to nie mam tzw. instagramowego kącika do nagrywania. Wiecie jak to jest. Zawsze coś, żeby nic.

Czy to aby na pewno koniczyna?

Ha! Szczęście moje było przeogromne, więc postanowiłam się nim podzielić. Jednak i mnie naszły wątpliwości, czy aby to co trzymam w dłoni to jest w ogóle koniczyna. Oczywiście, czasy nam na to teraz pozwalają, więc ściągnęłam sobie jakąś mądrą przyrodniczą apkę, załadowałam zdjęcie i okazało się, że tak. Tak! To jest jednak koniczyna, z czym jednak widzowie mojego insta story się nie zgodzili :D. Nic tam. Ja i tak wiem swoje.

Tego samego wieczora, pojechałam do swojego studia i nagrałam pierwszy filmik, który możecie zobaczyć tutaj:

Jedyne czego ewentualnie żałuję to to, że jej sobie nie zasuszyłam. Od dziecka nie suszyłam kwiatów (chyba, że jesienne liście z moimi dziećmi) i zupełnie nie przyszło mi to do głowy. Prawdopodobnie w ogóle by nie przyszło, gdyby nie to, że dowiedziałam się dzisiaj, iż czterolistną koniczynę, gdy się ją znajdzie należy wysuszyć i włożyć sobie do portfela na szczęście. Może następnym razem!

Teraz się mogę zapytać. Udało Ci się znaleźć czterolistną koniczynę? Co myślisz o tej mojej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *