Kiedy patrzysz na nowe spodnie i myślisz…jasna cholera jakie wielkie

Kiedy patrzysz na nowe spodnie i myślisz…jasna cholera jakie wielkie, czyli tym razem opowiem Wam o samoakceptacji.

Prawda w oczy kole?

Samoakceptacja, huh? Trudna sprawa. Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek stanąć przed lustrem, lub nawet popatrzeć na swoje ubrania i uznać, że Twoja figura jest (delikatnie rzecz ujmując) nie taka jaką być “powinna”. Szczerze mówiąc nie wiem czy uwierzyłabym Ci, gdybym usłyszała, że nie…albo uznałabym, że musisz mieć zajebistą figurę…a już na pewno na końcu przyszłoby mi do głowy, że się najzwyczajniej w świecie lubisz.

Trawa u innych jest zawsze bardziej zielona

No właśnie. Dlaczego jest tak, że tak rzadko lubimy nas samych? Albo to jak wyglądamy, albo to jak coś robimy. To takie niesprawiedliwe, zwłaszcza wtedy kiedy lubimy te cechy u innych. A czy kiedykolwiek zastawiałeś/aś się czy ta osoba też się taką widzi jak my widzimy ją? Zgaduję, że tak nie jest. A my z boku możemy się tylko zastanawiać z czego to wynika.

Ach te wspomnienia

Jak byłam dzieckiem, moja mama mi zawsze mówiła, że zawsze była szczupła (zgadza się), a po trzecim dziecku (czyli po mnie) przytyła i już tak została. Tyle razy to słyszałam i to w takim dziwnym kontekście, że byłam wręcz przekonana, że to jest transakcja wiązana, czyli trzecie dziecko równa się nadwaga. I wiesz co? Ja po moim trzecim dziecku tak nabrałam wszystkiego, że na wadzę jestem większa niż gdy byłam w 9tym miesiącu ciąży.

Afirmacja?

Czy wierzysz w afirmację? Ja tak. (Opowiem o niej więcej niedługo.) Zastanawiam się w jakim procencie to, że nie mogę zrzucić wagi zależne jest od mojej głowy, która wciąż mi powtarza, że jestem gruba, (a jednocześnie tłumaczy to trójką dzieci,) a moim stylem życia, dietą i aktywnością fizyczną?

Możesz powiedzieć to jasne jak słońce. Bez pracy nie ma kołaczy. Nie ćwiczysz, obżerasz się śmieciowym jedzeniem to jesteś gruba. Ale jeśli tak… to dlaczego każdy powtarza nam, że powinniśmy każdą zmianę zaczynać od głowy? Wyobraź sobie, że próbujesz zrobić coś co sprawia Ci trudność. Chcesz to zrobić, ale wciąż sobie powtarzasz, że Ci się nie uda. Jak myślisz kto wygra?

Afirmacja

Dobry czy zły?

To tak jak w tej przypowieści o wilku, że wygra ten, którego karmisz. W moim przypadku akurat nie jem śmieciowego jedzenia ani słodyczy (cukru do słodzenia nie używam w ogóle od lat), a moją obsesją są sałatki (nie majonezowe) z sałaty, pomidorów, ogórka itp. Faktem, jest, że najwięcej czasu spędzam w pozycji siedzącej, jednak od kilku tygodni zabrałam się za ćwiczenia. Te ostatnie głównie sprzyjają temu, że oczyszcza mi się głowa i zaczynam widzieć siebie taką jaką jestem. Piękną.

Afirmacja

Dlaczego zawsze z opóźnieniem

Pomyślałam, że jak to jest, że jak patrzę na swoje zdjęcia sprzed roku to zawsze widzę szczupłą, piękną dziewczynę a na tą w lustrze już niekoniecznie? I tak się dzieje od lat, że ta sprzed roku dalej właśnie tak wyglada, lepiej.

Me then, me now
(obrazek znaleziony na Facebooku)

Nie jest to blog medyczny. Nie jestem też dietetykiem ani znawcą fitnessu. Jestem kobietą, która czasami zmaga się z samoakceptacją. Uznałam, że czas najwyższy na to, żeby zacząć siebie lubić teraz, bo jak z mojego doświadczenia wynika to “później” jest wieczne, czyli nigdy tutaj. Później, czyli nie teraz, a ja chce teraz.

Można pracować nad samoakceptacją

Jest kilka sposób na to jak można pomóc swojej głowie zaakceptować nasz wygląd.

Po pierwsze zaakceptuj to czego nie możesz zmienić. W dzisiejszych czasach to brzmi prawie jak mit, że jest coś czego zmienić nie można, ale zakładam, że nie każdy może sobie pozwolić na kosztowne operacje plastyczne czy zabiegi. Na przykład nos. Nie masz pojęcia jak ciężko mi się żyło z moim nosem w podstawówce. A wiesz czemu? Bo inne dzieci mi wciąż powtarzały, że jest wielki, garbaty i wyglądam jak gargamel. Długo nienawidziłam swojego nosa. Jednak jak w końcu zdałam sobie sprawę, że po pierwsze wcale nie jest taki duży a po drugie realna jakość mojego życia nie zależy od tego jak wygląda mój nos zaakceptowałam go, a później nawet polubiłam, bo jest czymś co mnie charakteryzuje.

Po drugie, mów do siebie z szacunkiem i uważaj na to co słyszysz w swojej głowie. Ile razy zdarzyło Ci się powiedzieć…”nie potrafię tego zrobić”, “z takim wyglądem nikt mnie nie zechce” lub “nigdy mi się to nie uda”. A jakby tak ten jadowity język zastąpić pozytywną afirmacją i zamiast “nie potrafię” powiedzieć sobie, “co stoi na przeszkodzie? od czego trzeba by zacząć? potrafię! mogę wszystko!”. Brzmi banalnie? Uwierz mi, że to jest pierwszy, podstawowy, bazowy, krok do tego, żeby cokolwiek w sobie zmienić. Zmienić to w jaki sposób do siebie mówimy.

Jak się nie będziesz szanować to nikt Cię nie będzie szanować. Takie słowa zawsze słyszałam od swojej mamy. Jako dziecko brałam je nawet za trochę obraźliwe, bo jak to? Ja się nie szanuję? Ale dopiero jako dorosła zrozumiałam ich cało wymiarowość. I wiesz co? To się tyczy tego co napisałam wyżej. Traktuj siebie z szacunkiem i inni też będą Cię tak traktować. Przychodzi mi tutaj na myśl cytat z Alechemika, Paulo Coelho: “I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.”

Lubię siebie

Działaj!

Zgodnie z tą myślą, wymierz sobie realny plan działania. Co musisz zrobić, żeby zmienić to czego nie lubisz. Jeśli chcesz osiągnąć konkretny cel to zastanów się, czego musisz robić więcej a czego mniej. A może musisz przestać coś zupełnie, albo zacząć coś czego nigdy wcześniej nie robiłeś/aś? Kluczem jest, aby być szczerym ze sobą. Nawet jakby się chciało trochę oszachraić, to pamiętaj, że nikt inny tylko Ty wiesz co myślisz. A jeśli masz problem z tym co myślisz to wróć się o 3 paragrafy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *